ZAWIEDZIONE NADZIEJE

Chcecie wierzcie. Chcecie nie wierzcie. Choć byłem jednym z tych, którzy organizując Referendum w 2012 o odwołanie Burmistrza Bogusława Szpytmy i Rady Miejskiej, (jak mniemam) znacząco przyczynili się do jego porażki wyborczej w wyborach samorządowych na Burmistrza Miasta Kłodzka w 2018 r. Żywiłem nadzieję, że wybór jego osoby na radnego Rady Miejskiej, przyniesie miastu znaczące ożywienie zarówno w sferze polityki gospodarczej, jak i społeczno-organizacyjnej.

Nadzieja ta wywodziła się z założenia, że kto, jak kto, ale właśnie On, mając mieszkańcom Kłodzka wiele do udowodnienia, że miastem można zarządzać nie tylko racjonalnie i z perspektywą rozwoju, ale przede wszystkim bez partyjniactwa i lokalnych koterii, przynajmniej starał się będzie, aby to udowodnić. Bardzo liczyłem na to, że będąc niekwestionowanym liderem grupy radnych, stworzy na forum Rady siłę kontrolującą wszelkie poczynania władzy lokalnej, ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich tych poczynań, które w powszechnej opinii mogą być uznawane, za nieprawidłowe i naganne.

Poczułem dość duży zawód. Wynika on z braku reakcji owej grupy radnych na nominowanie nowego członka Rady Nadzorczej spółki będącej własnością gminy. Decyzja obecnego Burmistrza podjęta została nie tylko bez zasięgnięcia opinii Rady i z naruszeniem dobrego obyczaju, ale bez racjonalnego uzasadnienia, o zgodzie nie wspominając. Miało być tak pięknie, przejrzyście i uczciwie, a jest jak zwykle. Czyżby ciężar przedwyborczych frazesów przytłoczył do tego stopnia, że usadowiwszy się wygodnie i głęboko w radcowskich fotelach uznano, że dla przytulenia niewielkiej diety, ciężar zbyty duży i wysilać się nie warto. Takie założenie i postawy byłyby dla mieszkańców miasta, delikatnie mówiąc, mało obiecujące, a nawet pesymizmem wiejące.

Próbuję znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy. Jedyne nasuwające się wytłumaczenie to, duża absorpcja zaangażowania w kampanię wyborczą, najpierw do Parlamentu Europejskiego, później krajowego. Żywię nadzieję, a właściwie chciałbym ją żywić, że nazwijmy to, chwilowe zawirowanie, spowodowane powyżej podanymi przyczynami wyborczymi, jest za nami. Powiedziałbym, weźcie się w garś!

Przed Radą stają wcale nie małe problemy, które już dziś trawią i zapewne trawić będą miasto przez najbliższe miesiące. Wystarczy przeczytać Gazetę Kłodzką, w której, jak na patelni podane są sprawy włos na głowie jeżące.

 Ot, choćby taka. „Obyczajówka w magistracie”. Naprawdę mało obchodzi mnie to, czy Burmistrz kocha swoja żonę, czy już kochać przestał. Interesuje mnie natomiast to, że za brak małżeńskiej miłości, konsekwencje najprawdopodobniej ponieść ma siostra żony Burmistrza-szwagierka. Tu pytanie, dlaczego? i jakie miałoby być tego merytoryczne uzasadnienie, że głośno w magistracie mówi się o zakończeniu umowy najmu lokalu, w którym szwagierka prowadzi działalność gospodarczą. Jedno w tym wszystkim musi być pewne. Prywatne sprawy Burmistrza i idące za tym rodzinne rozgrywki nie mogą i nigdy nie powinny być przenoszone na forum Urzędu Burmistrza, bo ten nie jest jego prywatnym folwarkiem.

Powtórzę! Weźcie się w garść i brońcie miasta przed postępującą prywatą obecnego Burmistrza Michała Piszki.

                                                                                                  Zygmunt Jakubczyk