Śmierć zupełnie niepotrzebna

Niektóre historie, są na tyle ważne, że warto je, nawet po upływie pewnego czasu, publicznie relacjonować.

W maju 2018 roku na krytej pływalni w Kłodzku, zdarzył się tragiczny wypadek. Wskutek zbiegu nieodpowiednich okoliczności, zmarł na drugi dzień po wypadku młody człowiek. Winą za tą tragedię dyrekcja pływalni a następnie prokuratura, obciąża jednego z ratowników.

Po uważnym przeanalizowaniu materiałów dotyczących tego tragicznego wydarzenia nie trudno, oprzeć się przekonaniu, iż obarczenie winą i błędem ratownika ma jedynie na celu pozakrywać niekompetencje, wręcz nieudolność i niefachowość w zarządzaniu kłodzką pływalnią przez pana dyrektora, Konrada Stańczyka-Biernackiego a także zaciemnić jego beztroskę, i lekkomyślność jaką wykazał się przed wypadkiem i po wypadku. Natomiast jego bezpośredni przełożony, pan dyrektor ZAMG,Tomasz Pełyński nie widzi problemu.

Zauważalne jest, iż dyrektor pływalni usiłuje po tym wypadku robić wrażenie człowieka przebiegle aktywnego a jego przemyślne wypowiedzi robią z niego sprytnego fachowca. Nie mówi prawdy o organizacji pracy ratowników a jego nieudolnie konfabulacje z czasem się odsłaniają. W świetle zaistniałych faktów widać, jak na dłoni, iż zrzucanie winy za wypadek i śmierć młodego człowieka na jednego z ratowników kłodzkiej pływalni, jest brutalną próbą znalezienia kozła ofiarnego. Warto zauważyć, iż poszkodowany był osobą wysportowaną umiejącą pływać i nurkować na bezdechu długie odległości, którego dążeniem było zostać żołnierzem Legi Cudzoziemskiej.

Historia ta przypomina mi przygody Euklidesa z powieści Stefana Themersona, który był osłem. Euklides nie Themerson. Otóż, Pan dyrektor Stańczyk- Biernacki a także oskarżyciel publiczny, prowadzący tą sprawę, zaprezentowali, nad czym szczerze ubolewam, obraz rozpadu logiczno-racionalistycznej wizji świata, którym w rzeczywistości rządzą chaos przypadku i naga, bezrozumna siła.

Sprawa jest interesująca, ponieważ rodzi się podejrzenie, że ktoś oprócz dyrektora pływalni, chce zachować w cieniu przeszłość, nomem omen, Stańczyka, który jak nasz legendarny średniowieczny błazen, tyle tylko, że mało dowcipnie i wcale nie szyderczo, zakpił sobie ze swojego władcy, Michała Piszko, burmistrza Kłodzka i jego dworzanina, Tomasza Pełyńskiego, szefa ZAMG.

Pan Stańczyk-Biernacki to, umiarkowanie bezbarwna postać, mimo, iż ma przeszłość mroczną. Mroczną dla niego, ale tragiczną dla jego podopiecznej, która ponad dziesięć lat temu, będąc pod jego opieką instruktorską uległa tragicznemu w skutkach wypadkowi podczas kursu wspinaczkowego, który jako instruktor prowadził, pan Stańczyk-Biernacki. Dziewczynka wówczas, dzisiaj dorosła kobieta, od chwili wypadku porusza się na wózku inwalidzkim. Niepokojące jest to, jakim cudem człowiek, który ma taką przeszłość, bez kwalifikacji zawodowych i referencji otrzymał umowę na zarządzenie naszą miejską pływalnią.

Nawiązując do tematu Panie Burmistrzu, Michale Piszko, Panie Prezesie Tomaszu Pełyński – wiem że kierownicze funkcje, są lepiej płatne, jednakże na miłość boską, człowiek przez waszą krótkowzroczność i lekkomyślność przy mianowaniu dyrektorem pływalni pana Konrada Stańczyka-Biernackiego – stracił życie. Na domiar złego wasz nominat nie umiał antycypować w tych tragicznych zdarzeniach. Według mnie, są w Kłodzku ludzie posiadający wykształcenie i referencje do zarządzania pływalnią.

Pan Konrad Stańczyk-Biernacki z wykształcenia, jest tylko technikiem leśnikiem i miał ambicje ukończyć kurs menadżerski. Czyżby ten intelektualny wysiłek, wystarczył panie Prezesie Tomaszu do tego, aby powierzyć mu stanowisko dyrektora pływalni? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam bez komentarza.

Niestety, pan Konrad nie posiada także kalifikacji zawodowych, czyli ukończonych kursów z zakresu ratownictwa wodnego. Jest, jedynie młodszym ratownikiem, co pozwala mu na bycie, zaledwie – asystentem ratownika nie uprawniając go do pracy zarobkowej. Nie posiada także doświadczenia w sposobie organizowania pracy w zarządzaniu nieruchomościami lub zarządzaniu zasobami ludzkimi.

Skutkiem braku tej podstawowej, elementarnej wręcz wiedzy, jest zła, wręcz naganna organizacja pracy. Zwłaszcza w zakresie przestrzegania przepisów BHP, w szczególności dotyczących wentylacji, hałasu oraz oświetlenia w hali basenowej. Szereg drastycznych naruszeń przepisów przez dyrektora pływalni, koniec końców, doprowadził do tragedii. Życie stracił młody człowiek. Ale w żadnym, razie za ten wypadek ze skutkiem śmiertelnym, nie ponosi winy oskarżony o niedopełnienie obowiązków ratownik.

To dzięki jego i pozostałych ratowników, szybkiej reakcji i umiejętnościom, przywrócono czynności życiowe Adamowi R. Przybyły na miejsce lekarz medycyny potwierdził, że tylko dzięki ich profesjonalnemu działaniu, Adam R. opuścił, co prawda na noszach, ale żywy, kłodzką pływalnię. Zmarł dopiero na drugi dzień w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała, że nie utonął, lecz zmarł na wskutek niewydolności organizmu. Być może powodem zasłabnięcia w basenie było za wczesne wejście do basenu po saunie i przeforsowanie organizmu długim przebywaniem pod lustrem wody oraz jego historia chorobowa.

Analizując uważnie taktykę oskarżyciela publicznego dochodzę, do wniosku, iż zarzuty dla ratownika zostały nie za bardzo przemyślane. W tej sprawie krajobraz prezentowany przez dyrekcję pływalni i prokuraturę, usilnie próbuje, być zamglony w oparach chloru.

Niestety, nie podzielam zarzutów i opinii oskarżyciela publicznego w sprawie wypadku z dnia 10 maja 2018 roku – moim zdaniem ratownik to, też człowiek, który nie jest w stanie skoncentrować uwagi na czynnościach obserwacji i obsługi urządzeń basenowych, którymi obarczył go dyrektor pływalni.

Pan prokurator, prowadzący dochodzenie w tej sprawie, przypomina mi średniowiecznego alchemika, któremu zapodział się gdzieś kamień filozoficzny a jego działaniami rządzi filozofia spekulatywna, mająca w dodatku naturę zdolną, jedynie do odtwarzania, nie do końca sprawdzonych faktów i ich przyczyn.

Myśl ta popchnęła mnie do rzeczy ryzykownej. Otóż ośmieliłem się zadać Prokuraturze Rejonowej w Kłodzku kilka pytań, które prezentuję poniżej.

Prokuratura Rejonowa w Kłodzku
ul. B. Chrobrego 20
57-300 Kłodzko

Dotyczy: Wypadku na krytej pływalni w Kłodzku, jaki miał miejsce w dniu 10 maja 2018 roku.

            Prawdapress zbierając materiały do publikacji artykułu dotyczącego wyżej wspomnianego wypadku prosi, zgodnie z Ustawą Prawo Prasowe, o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy, prokuratura wszczęła swoje dochodzenie z mocy prawa, czy też, otrzymała zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa? Jeżeli otrzymała takie zgłoszenie to, kto był jego autorem.
  2. Czy, Dyrektor basenu pan, Konrad Stańczyk-Biernacki, posiadał w chwili wypadku, wymagane prawem wykształcenie i uprawnienia niezbędne do kierowania takim obiektem?
  3. Dlaczego, nikt nie zwrócił uwagi na fakt, iż po wypadku zarządzający pływalnią pan Biernacki, nie zwrócił się do Policji z żądaniem zbadania wody na okoliczność zawartości chloru, co w przypadku znacznego przekroczenia jego normy, mogło być jedną z przyczyn wypadku? 
  4. Czy, prawdą jest, iż sekcja zwłok Adama Rynkowskiego wykazała w jego organizmie zawartość środków psychotropowych i innych substancji chemicznych, które mogły mieć wpływ na stan zdrowia i sprawność psychofizyczną pana Rynkowskiego?
  5. Ratownicy pełniący w owym czasie dyżur na pływalni przywrócili czynności życiowe panu Adamowi Rynkowskiemu i przekazali go żywego ratownikom medycznym i służbie zdrowia, która nie była wstanie skutecznie zachować go przy życiu. Czy, prokuratura, z racji tego, że pan Rynkowski zmarł nie na pływalni, tylko w szpitalu podjęła czynności wobec pracowników służby zdrowia, mające na celu wyjaśnienie, okoliczności jego śmierci?
  6. W czasie tego tragicznego wypadku na hali basenowej był obecny ratownik pan Cezary W., który podczas nieobecności drugiego ratownika, jak stwierdza ekspert, grał w piłkę i nie zwracał uwagi na to, co dzieje się w części sportowej pływalni. Czy, również jemu zostały postawione zarzuty? Jeżeli nie to, dlaczego.
  7. Czy, prokurator prowadzący dochodzenie, zlecając pani Michniewicz sporządzenie opinii, zadał jej pytanie, czy jest na liście biegłych sądowych? Jak dowiedziała się Prawdapress, kadencja pani dr. Iwony Michniewicz, jako biegłego sądowego, która opiniowała całe zdarzenie, zakończyła się w roku 2017.
  8. Czy, Prokuratura posiadała wiedzę o praktyce zawodowej pani dr. Iwony Michniewicz w zakresie jej doświadczenia praktycznego dotyczącego ratownictwa wodnego? Czy, wiedza pani doktor, jest jedynie teoretyczna?
  9. Dlaczego z listy biegłych sądowych wybrano biegłego, któremu zakończyła się kadencja i dlaczego był on z Kalisza?
  10. Dlaczego, Prokuratura nie powołała biegłego z zakresy nurkowania?
  11. Dlaczego, nie został powołany biegły z zakresu BHP, który mógłby określić wymogi ryzyka zawodowego dla ratowników wodnych, to jest, uciążliwość hałasu, oparów, substancji chemicznych zawartych w wdychanym powietrzu, temperatury powietrza i stresu?
  12. Czy, Prokuratura zwróciła uwagę na fakt, iż Dyrektor pływalni nie stworzył właściwych, zgodnych z przepisami, warunków pracy dla ratowników?
  13. Czy, Prokuratura wzięła pod uwagę, iż Dyrektor zatrudnił tylko dwóch ratowników na obiekcie, gdzie minimum określone w przepisach mówi o, co najmniej trzech ratownikach.?
  14. Czy, pan Prokurator, który prowadził dochodzenie miał wiedzę, że ze względu na oszczędności wentylacja na pływalni, jest cyklicznie wyłączana, co może mieć bardzo duży wpływ, nie tylko na samopoczucie klientów, ale także, co niezwykle istotne, na samopoczucie i percepcję wzrokową ratowników przebywających w dusznej, wypełnionej wyziewami chloru, atmosferze przez osiem godzin trwania zmiany?
  15. Czy, Pan burmistrz Michał Piszko i prezes, ZAMG pan Tomasz Pełyński, powołując na stanowisko dyr. pływalni pana,Konrada Stańczyka-Biernackiego, posiadali wiedzę dotyczącą posiadanych przez niego uprawnień, wykształcenia i doświadczenia w zakresie kierowania tego typu obiektami.

Na powyższe pytania Prokuratura odpowiedziała mi wymijająco, aczkolwiek niezwykle wytwornie: „W odpowiedzi na pismo do Prokuratury Rejonowej w Kłodzku dnia 30 października 2019 r. uprzejmie proszę o jego uzupełnienie przez wskazanie, iż jest Panu uprawniony do otrzymania informacji w trybie ustawy z 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe.”(pisownia zgodna z oryginałem).

A co z Ustawą z dnia 6 września 2001 roku, o dostępie do informacji publicznej?

            W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że problemem nie jest to, że czasem wdepnie się w gówno. Kłopot pojawia się w tedy, gdy wdepnie się w nie, jednym tylko butem. Albowiem pojawia się wówczas ,śliski i brzydko pachnący brak symetrii.

                                                                          Mirosław Rudziński – Gappa.