Siła i honor

  • przez

Bohater słynnej powieści „Moskwa Pietuszki” Wieniedikta Jerofiejewa, niezwykle doświadczony degustator trunków rozmaitych twierdził, iż na dobry początek dnia nie ma nic lepszego jak szklaneczka żubrówki. Ludzkość, bowiem lepszego wywaru podobno jeszcze nie wymyśliła. Zdania w tej materii od lat są jednak podzielone.

Osobiście skłaniałbym się bardziej ku teorii, którą wyrazić można nie mniej słynnym zdaniem, jak tym o żubrówce a mianowicie – „Czy myślisz raczej o szklaneczce w połowie pełnej, czy o szklaneczce w połowie pustej”. To zależy, co jest w szklaneczce – odpowie każdy prawdziwy mężczyzna, myśląc po cichu, że byłoby całkiem nie źle, gdyby rzeczona szklaneczka, choćby tylko do połowy, ale za to wódką z górnej półki, była wypełniona.

Kobiet z racji, że są puchem pięknym i pysznym o niezwykle wysublimowanych podniebieniach, nie zachęcam do delektowania się np. czystą wódką z orkiszu. Magiczny ten płyn z pasją tworzony jest z nieco zapomnianej już dzisiaj „wąsatej” pszenicy, która była wielce ceniona przez starożytnych Rzymian i Germanów Podobno zanim pozwolono gladiatorom walczyć, zwyciężać i ginąć w piachu Colosseum, karmiono ich ową pszenicą, bo dzięki niej zyskiwali nadludzką siłę.

Nie mam pewności, co do tej nadludzkiej siły po jednej, czy też dwóch szklaneczkach do połowy jedynie wypełnionych, ale głęboko wierzę, że lekki zapach apetycznego spirytusu i posmak starego zbożowego spichlerza z nutką młodego drewna czereśni pozwoli, oczywiście tylko prawdziwym mężczyznom docenić, choćby tylko w Noc Sylwestrową, aromat i smak swoich kobiet.                                                                                                   

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tej piękniejszej części gatunku homo sapiens.  

                                                                                                                   Andrzej Kuc