Porażająca podwyżka

Morawiecki twierdzi, że podwyżki cen energii elektrycznej nie będzie. Minister Tchórzewski wprost przeciwnie. Będą, ale może nie tak duże. Który prawdę mówi? Moim zdaniem obaj kłamią, a co gorsza kłamią perfidnie, bo obaj tak naprawdę, oszukują polskiego obywatela. To nasuwa mi jedno tylko określenie. My już nie mamy do czynienia z tzw. państwem opiekuńczym, czy obywatelskim. Państwo, które oszukuje własnego obywatela, da się określić w jeden tylko sposób. Państwo bandyckie. Aż prosi się o postawienie pytania. Po co nam wszystkie państwowe instytucje typu Urząd Regulacji Energetyki, Urząd Kontroli Konkurencji i Konsumentów, Najwyższa Izba Kontroli, Instytut Żywienia i Żywności czy ostatnio tak głośny Urząd Kontroli Nadzoru Finansowego, skoro w ich sferze oddziaływania mamy do czynienia nie tylko z ogromnymi nieprawidłowościami, ale przede wszystkimi z działaniami ocierającymi się o zorganizowaną przestępczość o wielkich rozmiarach finansowych i gospodarczych.
Wracam do podwyżek cen energii elektrycznej.

Każdego roku nie tylko państwowe spółki energetyczne występują do URE o ustanowienie tzw. taryf. Tym razem wystąpiono o znaczącą podwyżkę cen energii elektrycznej, mimo uzyskania znaczących oszczędności sięgających miliarda złotych. Nie da się pominąć tej sytuacji milczeniem. Nasuwa się pytanie. Skąd takie oszczędności i dlaczego, aż tak duża propozycja podwyżki cenowej. Wnioski mogą być następujące. Po pierwsze: mamy do czynienia z prawnie niedopuszczalną zmową cenową państwowych spółek energetycznych. Przecież tak znaczące oszczędności mogły powstać tylko w jednym przypadku. Zbyt wysokich cen energii dotychczas stosowanych. Po drugie: w jaki sposób URE, będący ustawowym regulatorem taryf przeprowadza analizę uzasadnionych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwa energetyczne, jeśli pozwala na stosowanie zawyżonych cen. Niczym dziwnym stają się w takiej sytuacji wysokie, a nawet bardzo wysokie wynagrodzenia zarządów i rad nadzorczych państwowych spółek o wysokich nagrodach pieniężnych nie wspominając.

Śmieszy mnie wręcz informacja np. o tym, że Narodowy Bank Polski chwali się dużymi zyskami. Zapytać warto, a nawet należy. Skąd takie zyski banków? Odpowiedź banalnie prosta. Rżną niemiłosiernie biednego obywatela na wszystkich opłatach. Są uznawane za najdroższe, także poza Europą. A wynagrodzenia prezesów? – bajońskie. Przykład nie dawnego prezesa, dziś samego premiera nadto wymowny. Nie bez powodów przez wielu określany nazwą bankster.
Jedno moim zdaniem powinno, być oczywiste. Jeśli nie będzie podwyżek cen energii elektrycznej, jak zapowiada premier Morawiecki, nieodzowna wręcz natychmiastowa wymagana jest kontrola NIK w państwowych spółkach energetycznych. Jeśli możliwe są takie manipulacje finansowe, które pozwalają na ukrywanie uzasadnionych kosztów wytwarzania, przesyłania i dystrybucji energii oznacza to, że spółki energetyczne prowadzą nieprzejrzystą politykę finansową, a URE nierzetelnie przeprowadzania proces badania i ustalania taryf. Czy taki Tauron, podnosząc radykalnie stawki za energię, a następnie obniżając je pod wpływem nacisków „dobrej zmiany” nie oszukuje swoich klientów? URE już po wstępnej analizie złożonych, jak się okazuje nierzetelnych wniosków taryfowych powinien wezwać, a nie prosić o ich wycofanie. Jaka jest prawda? To nadaje się przede wszystkim do szybkiego działania wymiaru sprawiedliwości. Prokuratury Krajowej nie pomijając.

                                                                                                 Zygmunt Jakubczyk

Fot. Zdjęcie pochodzi z Unsplash.com