OPIESZAŁOŚĆ, ZANIECHANIE, A MOŻE USTAWKA?

Odnoszę wrażenie, że gdyby nie aktywność Radnego Stanisława Bartczaka, to na stronie internetowej urzędu Miasta w zakładce BIP, pewnie nudą by wiało. Dobrze, że takiego Radnego mamy, bo przynajmniej nuda nam nie grozi. W swym ostatnim zapytaniu wraca do sprawy lokalu dzierżawionego na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej cukierni „Francja Elegancja”. Przypominam, że ów lokal wynajmowany był i jak się okazuje, nadal pozostaje we władaniu szwagierki Burmistrza. Pisałem o tym na łamach http://klodzko.prawdapress.info/zamiecione-pod-dywan/ i http://klodzko.prawdapress.info/pogonic-to/ w felietonach „ZAMIECIONE POD DYWAN” i POGONIĆ TO!”, publikowane początkiem grudnia ub. roku.

Teraz będzie przetarg – odpowiadał włodarz miasta na Sesji Rady Miejskiej na zarzut bezprzetargowej umowy dzierżawy lokalu, za śmiesznie niską cenę, na okres 3 lat, w dość atrakcyjnym miejscu w ciągu ulicy Grunwaldzkiej. Jaki stan rzeczy mamy dzisiaj? Ano taki, że pomimo zakończenia okresu umowy najmu, lokal nadal pozostaje w użytkowaniu szwagierki. Widać miniony dwumiesięczny okres był zbyt krótki, aby władze miasta mogły uruchomić właściwą procedurę i doprowadzić do najwłaściwszego rozwiązania tej, co by nie powiedzieć, bulwersującej i wciąż budzącej wiele kontrowersji sprawy.

Zasadnym staje się postawienie pytania, czy Burmistrz Miasta Kłodzka w należyty i właściwy sposób nie tylko nadzoruje, ale przede wszystkim sprawuje należytą pieczę nad powierzonym Jego urzędowi mieniem publicznym, o dbałości dochodów budżetu Miasta nie wspominając. Ten stan rzeczy w bardzo niekorzystnym świetle stawia nie tylko operatywność, kreatywność, czy transparentność działania władzy kłodzkiego samorządu. Swoją drogą szkoda ogromna, że właściwie niewielu Radnych dostrzega mankamenty występujące w kłodzkim ratuszu. Z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi na zadane przez Radnego Bartczaka zapytania. Z już zadanych wyłania się niepokojący obraz, dający podstawę do formułowania zastrzeżeń o występowaniu zakrojonej na szeroką skalę prywacie. Pożyjemy, zobaczymy.

Wracając do sprawy dzierżawy lokalu „Francja Elegancja” zadaję sobie pytanie. Z czym mamy do czynienia. Opieszałością, zaniechaniem, czy ustawką? Stawiam hipotetycznie na ustawkę. Taka formuła najmniej uderza w szwagierkę Burmistrza. Pewnie nie ma umowy. Prawnie,  byłby to przypadek bezumownego korzystania z rzeczy. Dalej płacona będzie śmiesznie niska cena dzierżawy lokalu, a czas jego zajmowania będzie tak długi, jak długo miasto nie zakończy procedury związanej z wyłonieniem w drodze przetargowej potencjalnego dzierżawcy. Wcale nie znaczy, że nie może być nim ponownie szwagierka. Zresztą nie o to w tym chodzi. Nie można również zapominać o ustaleniach w sprawie ewentualnych roszczeń dotychczasowego dzierżawcy. To wszystko wymaga czasu. Im dłuższy, to w tym stanie rzeczy dla szwagierki korzystniejszy.

 O jednym zapominać nie należy. O słowie danym przez Burmistrza. Teraz będzie przetarg. Okres umowy dzierżawy minął, a sprawa nadal bez należytego załatwienia pozostaje. Dziwi mnie to bardzo, bo komu, jak komu. To Burmistrzowi powinno zależeć na tym najbardziej, aby już nikt do sprawy dzierżawy lokalu przy ulicy Grunwaldzkiej nie wracał.

                                                                                                 Zygmunt Jakubczyk