COŚ PAN TAKI SŁODKI?

Czyli, co warto wiedzieć o cukrzycy.

Festyn promował zdrowy styl życia. Naokoło porozstawiane były punkty gdzie można było pozyskać informacje dotyczące np. zdrowego stylu odżywiania, uniknięcia ryzyka chorób tzw. cywilizacyjnych. Można było skorzystać z pomiaru ciśnienia lub pomiaru poziomu cukru we krwi. Dlaczego przy tak łatwym dostępie do możliwości – nie skorzystać?

Kobieta wykonująca pomiar patrzyłam z niepokojem na mały ekran glukometru pokazujący poziom 280 mg/dl i na około 40-letniego mężczyznę, który zdecydował się bohatersko na nakłucie opuszka palca.

– Czy Pan choruje na cukrzycą? – zapytała.

– Nie. Moja babcia chorowała, ale ja jestem zdrowy. Ostatnio robiłem w pracy badania okresowe i było wszystko OK… Jestem po obiedzie – może to przez to?

– To nie możliwe żeby zjedzony posiłek podniósł Panu tak poziom cukru. Niech Pan niezwłocznie z tym wynikiem uda się do lekarza. Badanie trzeba powtórzyć w laboratorium.

Jesteśmy „zaprogramowani” na poziom glukozy we krwi rano na czczo (badanie wykonane najlepiej około 8 godzin po ostatnim posiłku) mieszczący się w przedziale 70-99 mg/dl. 2 godziny po posiłku – nie więcej niż 140 mg/dl, nawet po zjedzeniu kawałka tortu. Każde odejście od normy wymaga dokładnego oglądu, bo niezdiagnozowana i nieleczona cukrzyca jest sytuacją niekorzystną dla organizmu tak jak nie korzystne było by w aucie wsypanie paru łyżek cukru do baku z benzyną. Czy to przypadkiem nie doprowadzi do zatarcia silnika?

Słodko, ale…

  • W skali Świat, co 10 sekund diagnozuje się cukrzycę u kolejnej osoby.
  • ONZ uznało cukrzycą za epidemię XXI, w choć nie jest to choroba zakaźna.
  • W roku 2020 ilość osób chorujących na cukrzycę na Świecie szacowano na 420 ml milionów.
  • Statystyki medyczne prognozują, że w 2035 roku liczba chorych sięgnie 592 milionów.

Te rokowania to jak najprawdziwszy thriller medyczny, żadna klasyczna epidemia do tej pory nie miała takich osiągów (zjawisko tzw. pandemii jest oddzielnym zagadnieniem). Sytuacja, chociaż medialnie nienagłaśniana jest poważna i może warto było by nagłośnić parę faktów z nią związanych.

W Polsce ponad 3,5 milionów osób choruje na cukrzycę, czyli mniej więcej co 10 osoba ma problemy ze zbyt wysokim poziomem cukru we krwi. Jakbyśmy ustawili się w rzędzie z naszą rodziną, znajomymi, kolegami z pracy i zaczęli odliczać do 10-ciu to te cyfry nabierają bardzo realnej wymowy i nie są optymistyczne. Niebezpieczeństwo polega na tym, że wiele osób nie wie, że choruje – czyli nie mogą się świadomie chronić przed skutkami cukrzycy. W takich przypadkach cukrzyca jest diagnozowana np. przy zawale. Tylko, że ten zawał jest już powikłaniem cukrzycy, następstwem „zatartego silnika”, czyli wpływu podwyższonych poziomów cukru na organizm.

Jak się przed tym bronić? Najprościej rzecz ujmując: pamiętając o ograniczeniu świadomego spożywania cukru, o wyborach dokonywanych codziennie, jeśli chodzi o styl odżywiania, o regularnej aktywności fizycznej i badaniach kontrolnych. Podstawowy dzienny poziom ruchu niezbędny organizmowi to od 7 – do 13 tysięcy kroków. W tej chwili mówi się, że już 5 tysięcy kroków ma zbawienny wpływ na zdrowie. Czyli codzienne przejście dystansu od 3 do 6-7 km gwarantuje już pozytywne skutki. Wzmacnia serce, poprawia krążenie, wpływa korzystnie na stawy, kości i oczywiście reguluje poziom cukru we krwi.

Poziom glukozy, którą można zmierzyć badając kroplę krwi na glukometrze, to paliwo dla naszego organizmu. Warto mieć świadomość, trzymając się samochodowych porównań:, że auto stojąc na postoju nie spala paliwa. Nasz organizm, kiedy zasiadamy przed telewizorem też nie spala „paliwa”, czyli glukozy. Różnica polega tylko na tym, że sięgając po przekąskę lub ulubiony napój zawierający słód, po obiedzie – cały czas dodajemy energii do „baku” nie spalając jej w ruchu. Prawa natury są nieubłagane – to się musi kiedyś przelać.

Na co zwrócić uwagę? O czym pamiętać? Co zmienić? O tym i innych sprawach dotyczących zdrowia, cukrzycy i nie tylko – warto rozmawiać. Dlatego nasza opowieść o epidemii XXI wieku będzie miała ulubiony ciąg dalszy.

                                                                                                        Oliwia Bazylewicz

TRAFIONY, ALE CZY ZATOPIONY?

Otrzymałem korespondencję od Prokuratury Rejonowej w Kłodzku, w której to powiadamiany jestem, jako osoba składająca zawiadomienie o przestępstwie, iż wszczęte zostało śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Burmistrza Miasta Kłodzka oraz niedopełnienia obowiązków służbowych przez prezesa ZAMG Sp. z o.o.

 Z zawiadomienia wynika, że Burmistrz nie dość, że wykorzystał stanowisko służbowe w celu zawarcia na korzystnych dla siebie warunkach finansowych umowy najmu samochodu marki Ford Mondeo, to jeszcze nie wnosił opłat za jego parkowanie, czym działał na szkodę Gminy Miejskiej Kłodzko. Pamiętacie jego tłumaczenie w sprawie najmu samochodu? Wynajmował od ZAMG, bo chciał wspomóc miejską spółkę wpłatami za najem i parkowanie. Okazuje się, co wyczytuję z Zawiadomienia, że stawiany jest zarzut o czyn z art. 231 §1 kk. działania na szkodę Gminy Miejskiej Kłodzko. Jest również zarzut z tego samego artykułu kk. dla prezesa ZAMG.

To, że zostało wszczęte śledztwo w obu przypadkach o czymś świadczy. Jakie będzie tego zakończenie pożyjemy, zobaczymy? W tym miejscu nie tylko chcę, ale muszę przypomnieć Panu Burmistrzowi, z jakim postulatami wyborczymi prowadził kampanię wyborczą w wyborach samorządowych w 2014 roku.

Startował, jako kandydat na Burmistrza i dopiero w II turze, korzystając z poparcia kandydatki na Burmistrza z Komitetu Wyborczego REFERENDALNI 2012 Małgorzaty Majowicz, uzyskał mandat społecznego zaufania do pełnienia funkcji Burmistrza Miasta Kłodzka. To wsparcie dało wynik wyborczy z różnicą 17% nad kontrkandydatem B.Szpytmą. Był to wymowny dowód tego, że społeczność lokalna nie chciała dalszej legitymizacji działań władzy postępującej w niezgodności z zasadami i ideałami samorządności na szczeblu lokalnym. W tej sprawie spisane zostało stosowne Porozumienie, o którym niestety Pan Burmistrz Piszko szybko zapomniał. Byłem autorem tego Porozumienie, zatem przypomnę kontekst.

Kampania wyborcza kandydata Piszki prowadzona była z postulatami uczciwości i transparentności sprawowania władzy samorządowej. Wszystko to miało miejsce po nieudanym Referendum w sprawie odwołania poprzedniego burmistrza Bogusława Szpytmy i Rady Miejskiej. Myślę, że Referendum w świadomości społeczności kłodzkiej swoje uczyniło, stąd postulaty rozliczenia poprzedniej władzy, między innymi poprzez wykonanie audytu stanu organizacyjnego i finansowego miasta miały swoje uzasadnienie i istotne znaczenie.

Tu prywatę uczynię i pochwałę własną dołączę. Jam to Panie Burmistrzu, nie chwaląc się – facet bez wyższego wykształcenie (bo jego brak w pewnych okolicznościach mi Pan zarzucił) sprowokował i w wielu aspektach uczynił. Jednego jestem pewien. Do złamania prawa w obu powyżej podanych przypadka bez wątpienia doszło. Dyskutować można jedynie o skali popełnionego przestępstwa. Nie ukrywam, że z wielkim zainteresowaniem oczekiwał będę na efekty pracy Prokuratury z nadzieją, że zakończy się na drodze postępowania sądowego. Mam też oczekiwanie, że będzie to nie tylko nauczką, ale i przestrogą dla wszystkich tych, którzy swoją pozycję społeczną na niedotrzymywaniu danego słowa i oszustwie wyborczym zbudowali.

                                                                                                 Zygmunt Jakubczyk

IDZIEMY PO WAS

Fakty, jakimi są. Czarno na białym. Kłodzczanie dobrze pamiętają, co Burmistrz Piszko obiecywał w kampanii wyborczej 2014-2018.Transparentność i uczciwość w sprawowaniu władzy. Szybko zapomniał o zapowiedzi rozliczenia poprzedników i bardzo szybko odstąpił od przeprowadzenia zapowiadanego audytu. Potem już poszło. Zatriumfowało kolesiostwo, układy i układziki. Szybko znalazł się dyrektorski stołek w ZAMG dla męża partyjnej koleżanki z Platformy Pani Poseł Wielichowskiej. Nieco później dodatkowe miejsce w Radzie Nadzorczej „Wodociągów Kłodzkich” dla senatora Jurcewicza, który nie uzyskał reelekcji w wyborach parlamentarnych. To, że oboje nawet z Kłodzka nie są, żadnego znaczenia nie miało.

 Pisałem o tym na łamach portalu http://prawdapress.info/ Prawa nie złamał. No, najwyżej dobry obyczaj, bo nawet Rady Miejskiej o opinię o zasadności powołania nowego członka rady nadzorczej nie pytał. Podobnie, jak przy podpisaniu umowy najmu dla szwagierki bez przeprowadzenia przetargu. Tu dodać muszę, że takich umów bez przetargu było znacznie więcej. Dotyczyły także tzw. ogródków piwnych. Ostatnio, głośno było o Umowie najmu pojazdu na użytek prywatny Burmistrza. Podpisał umowę za śmiesznie niską cenę – 30 krotnie mniej niż w każdej firmie wynajmującej pojazdy. Wyjaśniał przy tym, że zależało mu, nawet bardzo, na zasilaniu budżetu Spółki gminnej. Toż to kpina w żywe oczy. Dziś z pełnym przekonaniem powiedzieć mogę. Burmistrz Piszko nadużył stanowiska dla osiągnięcia korzyści własnych.

Odpowiedź uzyskana w trybie dostępu do informacji publicznej w sprawie prawa ZAMG do prowadzenia zarobkowej działalności gospodarczej związanej z wynajmem samochodów służbowych, jest tego potwierdzeniem. W odpowiedzi UM podaje: „Przedmiotem działalności Zakładu Administracji Mieszkaniami Gminnymi Gminy Miejskiej Kłodzko sp. z o.o. w Kłodzku nie jest prowadzenie zarobkowej działalności wynajmu samochodów” i dalej „Prowadzenie zarobkowej działalności wynajmu samochodów nie jest uwidocznione w dziale 3 rejestru przedsiębiorców” i dalej „ Opłaty za parkowanie na parkingu położonym w Kłodzku przy ul. Czeskiej, zarządzanym przez ZAMG, dokonywane są w parkomacie, bez rejestrowania danych osobowych osoby wpłacającej, ani numeru pojazdu”. Nic dodać. Nic ująć.

Zdaniem moim, zarówno Zarząd ZAMG, jak i Burmistrz Miasta Kłodzka, przekroczyli swoje uprawnienia. Burmistrz podpisał umowę najmu pojazdu z „samym sobą”, co jest czynnością zakazaną, a Zarząd ZAMG dopuścił się niewłaściwego rozporządzania powierzonym mieniem gminy oraz narażenia spółki na wymierne straty finansowe. Krótko mówiąc. Mamy do czynienia z bezprawiem na szczytach władzy samorządowej kłodzkiego ratusza.

Dziś z pełnym przekonaniem powiedzieć mogę. Zawiodłeś Burmistrzu naszego zaufania. To nie ja muszę udowadniać, że Burmistrz najprawdopodobniej nie płacił za parkowanie wypożyczonego samochodu i to mimo tego, że w odpowiedzi na zapytanie Radnego Stanisława Bartczaka zapewniał, że bardzo zależało mu na zasilaniu budżetu Spółki miejskiej. To Burmistrzowi powinno zależeć na tym, aby takim jak ja, niedowiarkom jego uczciwości udowodnić, że opłaty wnosił i zgodnie z zapowiedzią, budżet Spółki miejskiej opłatami parkingowymi zasilał. Kto mu bronił kieszeń takimi dowodami wpłat wypełnić. W obu przypadkach, bez wątpienia, mamy do czynienia nie tylko z przekroczeniem uprawnień. Oba wypełniają znamiona czynu zabronionego i aż proszą się o złożenie zawiadomienia o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa.

Nie zawaham się i podejmę wspólnie z innymi, działania wynikające z obowiązującego prawodawstwa. Mówi ono: Art. 304 §1 Kpk. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny Obowiązek zawiadomić o tym prokuraturę lub Policję. Zwracam uwagę na zapis: ma społeczny obowiązek. W poczuciu tego obowiązku, zwrócę się do osób podobnie myślących, o złożenie zbiorowego zawiadomienia do Prokuratury o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień oraz wykorzystywania zajmowanego stanowiska publicznego dla osiągania korzyści własnych.

                                                                                                  Zygmunt Jakubczyk